XII Memoriałowy Turniej Tenisa Stołowego im. Andrzeja Kawy – 25 stycznia 2026 r. – od godz. 9.00 – Subkowy
W dniu 25 stycznia br. w Subkowach rozegrany zostanie już XII Memoriałowy Turniej Tenisa Stołowego im. Andrzeja Kawy. Organizator tych zawodów UKS Tenisista Rudno co roku przypomina postać Andrzeja Kawy, który zmarł nagle w wieku 47 lat. Urodził się 22 września 1965 roku w Lubsku. Ukończył Technikum Geodezyjne, a następnie w 1988 roku Akademię Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Cztery lata później uzyskał dyplom trenera tenisa stołowego. Ukończył również studia na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagielońskiego. W latach 2008 – 2011 pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. programowo-sportowych Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie. Już podczas studiów był opiekunem i szkoleniowcem I ligowej drużyny kobiet KS AZS AWF. Jako trener doskonalił swój warsztat i zdobywał doświadczenie między innymi w klubach AZS AWF Gdańsk, Plexiform Sopot, Bronowianka Kraków. Jako wykładowca /w latach 2005 – 2008/ oliwskiej uczelni, a potem na licznych kursach i konferencjach, a zarazem jako obserwator nowych trendów w tenisie stołowym wzbogacił swój warsztat trenera i menadżera o umiejętność analitycznego i systemowego podejścia do problemów szkolenia. Został zauważony przez ówczesne władze Polskiego Związku Tenisa Stołowego, które powierzyły mu najpierw funkcję trenera kadry narodowej kobiet, a następnie /w okresie 2000 – 2005/ szefa wyszkolenie Związku. Przez jedną kadencję był wiceprezesem PWZTS ds. szkolenia, a latach 2007 – 2008 pełnił funkcję trenera koordynatora Pomorskiego Wojewódzkiego Związku Tenisa Stołowego. Wniósł wtedy istotny wkład w sukcesy młodych pomorskich pingpongistów. Jako delegat PWZTS na Walny Zjazd Sprawozdawczo Wyborczy PZTS, 14 lutego 2009 roku został wybrany Prezesem Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Jego pomysłem była zmiana lokalizacji MIstrzostw Europy w tenisie stołowym w 2011 r. z Warszawy na Ergo Arenę na granicy Sopotu i Gdańska. Nieoczekiwanie w grudniu 2010 roku zrezygnował z funkcji prezesa PZTS.
Redakcja
Poniżej wywiad redakcji z żoną Andrzeja Kawy Panią dr Małgorzatą Kawą.
1. Czy pamięta Pani pierwsze spotkanie z mężem?
Poznaliśmy się na pierwszym roku studiów AWF w Gdańsku. Przyjechaliśmy z dwóch krańców Polski, połączeni sportem. Andrzej od razu wyróżniał się spokojem, intensywnością i pasją do tenisa stołowego, która już wtedy była sensem jego drogi. Z czasem zrozumiałam, że to spotkanie nie było przypadkowe – stało się początkiem wspólnego życia, rodziny i drogi zawodowej.
2. Czy wie Pani, skąd wzięła się pasja Andrzeja do tenisa stołowego?
Pasja Andrzeja do tenisa stołowego zaczęła się od relacji z młodszym bratem Piotrem, utalentowanym zawodnikiem związanym z ośrodkiem w Drzonkowie. Wspólne treningi i rodzinna więź sprawiły, że sport stał się dla Andrzeja życiową drogą, a z czasem także misją pracy z ludźmi.
3. Co uważał za swój największy sukces?
Za swój największy sukces uważał RODZINĘ. To, że była razem, że potrafiła się wspierać i trzymać blisko siebie. Był bardzo dumny z tego, że dobrze wychował dzieci, przekazując im solidne, dobre wartości — takie, które pozwolą im poradzić sobie w życiu niezależnie od sytuacji. To dawało mu ogromne poczucie spełnienia.
4. Jak wspomina Pani Andrzeja Kawę jako człowieka — nie tylko trenera, działacza i menedżera, ale też męża i partnera w życiu?
Był człowiekiem bardzo uczciwym i lojalnym. Słowo miało dla niego ogromne znaczenie — zawsze dotrzymywał obietnic i postępował zgodnie z zasadami. Dzięki temu był bardzo ceniony i szanowany przez ludzi.
5. Co w tenisie stołowym fascynowało go najbardziej?
Największą wartością był dla niego rozwój młodzieży oraz filozofia codziennego doskonalenia się. Wierzył, że każdego dnia należy być choć trochę lepszym — dać z siebie ten symboliczny 1% więcej. Uczył przekraczania własnych granic i oczekiwania od siebie więcej, niż oczekuje otoczenie, bo tylko w ten sposób można dojść naprawdę daleko.
6. Pełnił wiele odpowiedzialnych ról. Która z nich była mu najbliższa?
Myślę, że w każdej roli, którą pełnił, dawał z siebie sto procent. Robił to, co kochał, dlatego jego życie dawało mu pełną satysfakcję i radość. Niezależnie od funkcji zawsze potrafił się w niej odnaleźć i zaangażować całym sobą.
7. Czy jest wspomnienie, które najlepiej oddaje jego charakter i podejście do sportu oraz życia?
Na to pytanie celująco odpowiedział Jakub (nasz syn): ,,Kiedy skończyłem 18 lat, tata powiedział mi, że wchodzę w dorosłe życie i spotkam ludzi, którzy będą twierdzić, że dorosłość to pasmo problemów. Poprosił mnie jednak, żebym ich nie słuchał i zawsze pamiętał, że dorosłe życie składa się przede wszystkim z możliwości — i żeby umieć je wykorzystywać”.
Dokładnie takie samo podejście miał do sportu. Wiedział, że są w nim zarówno wzloty, jak i upadki. Każdą porażkę traktował jako lekcję, a każde zwycięstwo jako dodatkową motywację. To była jego filozofia życia.
8. Czy sportowe zainteresowania ojca udzielały się dzieciom?
Zdecydowanie tak. Andrzej, od najmłodszych lat organizował im różnego rodzaju atrakcje, gry i zabawy, które w naturalny sposób łączyły sport, ruch i element zdrowej rywalizacji. Zabierał nas na obozy, często podróżowaliśmy i spędzaliśmy czas bardzo aktywnie. Byliśmy rodziną, która dużo się ruszała i czerpała z tego radość. Sport towarzyszył Dzieciom od zawsze, ale nigdy nie był narzucany. Dziś oboje idą własnymi drogami, zachowując wartości, które im przekazał.
9. Jakim był nauczycielem i mentorem dla młodych ludzi?
Był bardzo dobrym, ale jednocześnie wymagającym nauczycielem. Nigdy nie dawał gotowych rozwiązań. Zawsze starał się prowadzić młodych ludzi w taki sposób, aby sami uczyli się rozwiązywać problemy, z którymi spotykają się w życiu. Dzięki temu stawali się zaradni, samodzielni i potrafili przejść przez każdą napotkaną przeszkodę.
10. Jak chciałaby Pani, aby dziś był wspominany?
Nie mam wobec tego żadnych oczekiwań, ponieważ wiem, że Andrzej całym swoim życiem zapracował na to, by ludzie dobrze go wspominali. Każdym dniem budował swoje nazwisko i relacje z innymi. Jesteśmy wraz z dziećmi przekonani, że pamięć o nim sama się obroni — bo zasłużył na nią swoją postawą i tym, kim był.













