Zygmunt Lisiecki – „Opowieść o Bogdanie Niedziałkowskim” (część druga)


Powrót

Aktualności


Zygmunt Lisiecki – „Opowieść o  Bogdanie Niedziałkowskim” (część druga)

Zygmunt Lisiecki – „Opowieść o Bogdanie Niedziałkowskim” (część druga)

Bogdan Niedziałkowski. Czołowy zawodnik Startu Gdynia w rozgrywkach I ligi sezonów: 1957 i 1958. Po powołaniu do wojska w Gryfie Toruń w sezonach:1959/1960 (II liga) i 1960/1961(I liga). Źródło: zbiory B. Niedziałkowskiego.

W pierwszej części „Opowieści o Bogdanie Niedziałkowskim” – jej autor Zygmunt Lisiecki, ciekawie opowiedział też o początkach tenisa stołowego w Gdyni i znaczącej roli jaką odegrał Jan Gruba pierwszy trener Bogdana Niedziałkowskiego i twórca sukcesów sekcji tenisa stołowego Startu Gdynia. 

W drugiej części można przeczytać między innymi o służbie Bogdana w „wojskach rakietkowych” w Toruniu i jego grze w drużynie GRYFA Toruń.

                                                                                                          Redakcja

Zapraszamy do lektury📖👇

 

Z kamienną twarzą odbierał, czy mówiąc slangowo „łapał”, najtrudniejsze piłki🏓.

➡️W II części artykułu o Bogdanie Niedziałkowskim Zygmunt M. Lisiecki opowiada o ciekawych losach debiutujących w I lidze 🏓tenisa stołowego zespołów Startu Gdynia i Gryfa Toruń. W obu bardzo ważną postacią był fascynujący piękną grą defensywną Niedziałkowski.

Eugeniusz Czerwiński – po powołaniu do wojska zawodnik podstawowego składu Gryfa Toruń w rozgrywkach I ligi sezonu 1960/1961. Wcześniej w I ligowym Starcie Łódź. Źródło: W. Pięta, Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki

Sezon 1957 rozgrywany jest systemem wiosna – jesień. W barwach Startu Gdynia do I ligowych bojów przystępują: 26 letni Jan Gruba, 24 letni Waldemar Stępień i 19 letni Bogdan Niedziałkowski. Debiutowi towarzyszą nadzieje, ale przeważa niepokój, czy nie podzielą standardowego losu beniaminków i nie spadną. Cała trójka – jak wielu w tym czasie – gra „Barnami”, a więc „deskami”. Rakietkami z gumą czopową bez podkładu gąbkowego, o krótkich typowych czopach. Początek ligi potwierdza obawy. 28 kwietnia, w wypełnionej publicznością świetlicy Zjednoczenia Budownictwa Miejskiego w Gdyni przy ul. Witomińskiej 16, Start gości kilkakrotnego mistrza Polski – Ślęzę Wrocław. To mocny przeciwnik. A w jego składzie mistrz Polski z 1953 roku i wicemistrz z 1956 Antoni Arbach, międzynarodowy mistrz Skandynawii juniorów z 1955 roku Marian Pietraszak oraz Bronisław Szostkowski. Udział Arbacha jest kluczowy. Wygrywa wszystkie partie 2:1, a jego zespół całe spotkanie 7:3. Start ponosi również porażki w dwóch następnych meczach: u siebie ze Startem Łódź 1:9 i na wyjeździe z Siemianowiczanką 3:7. Ale teraz wyrównany zespół gdynian pokazuje pazur. Wygrywają trzy kolejne majowe mecze. Wyjazdowy z AZS em Gliwice 7:3 i dwa domowe: 9:1 ze Społem Łódź i 8:2 z Burzą Wrocław. Przegrywają wprawdzie jeszcze wyjazdowe spotkania z warszawskimi drużynami: Skrą i Spartą, ale na koniec rundy dorzucają wysokie zwycięstwo z Cracovią 8 : 2.

Ich sytuacja wyraźnie się poprawia. Dobry trend podtrzymują w rundzie rewanżowej. Wygrywają na wyjeździe z Burzą Wrocław 7:3, remisują u siebie 5:5 z trzecią w tabeli Siemianowiczanką (z Witoldem Kawczykiem i Jerzym Piechaczkiem w składzie), zwyciężają jeszcze 8:2 z Cracovią i 10: 0 ze Społem Łódź. Pomimo porażek w innych meczach mogą mówić o sukcesie.Z dorobkiem 15 : 21 (88: 92 ) zajmują 7 miejsce na 10 zespołów i utrzymują dla Gdyni I ligę. Spadły : drugi z beniaminków Cracovia 4 : 32 (45:135) i Społem Łódź 0 : 36 (15:165).

W silnej rywalizacji dojrzewa talent Niedziałkowskiego. Potrafi pokonać w lidze mistrza Polski z 1956 roku Waldemara Roslana ze Sparty Warszawa. Dobrze wypada w rywalizacji indywidualnej. Na liście sporządzonej po sezonie 1957 na podstawie wyników ogólnopolskich turniejów klasyfikacyjnych zajmuje 7 miejsce z dorobkiem 76 pkt. Przed nim są: Janusz Kusiński (Sparta Warszawa ) 149 pkt., Czesław Iwachów (Burza Wrocław ) 148 pkt., Eugeniusz Czerwiński ( Start Łódź )137 pkt., Zbigniew Caliński ( Sparta Warszawa ) 100 pkt., Władysław Gaj (Skra Warszawa ) 87 pkt i Zdzisław Derdoń (Start Pabianice ) 82 pkt.

Niedziałkowski zdominuje rozegrane w grudniu 1957 roku mistrzostwa Wybrzeża zwyciężając we wszystkich kategoriach. W singlu, deblu – wspólnie z Waldemarem Stępniem – i w mikście – w parze z Magdaleną Skuratowicz–Kucharską. Zdobywa trzy tytuły mistrzowskie, tracąc w całym turnieju zaledwie dwa sety. Jego występy docenią kibice. Ich głosami zajmie piąte miejsce w plebiscycie na najlepszego sportowca Gdyni. Wydaje się więc, że przed Startem i Niedziałkowskim rysują się dobre perspektywy na sezon 1958. Potwierdza się to jednak tylko w odniesieniu do Niedziałkowskiego. Stopniowo pokazuje swoje możliwości.

W trakcie mistrzostw Polski rozgrywanych w styczniu w Katowicach wygrywa po 3:0 z dwoma mistrzami Polski z lat poprzednich : Augustynem Otrembą (1955) i Waldemarem Roslanem (1956). Jest 10. W lutym startuje w Nowej Hucie w turnieju asów i zajmuje 5. miejsce. Wygrywa Czesław Iwachów (Burza Wrocław), ale wkrótce Niedziałkowski pokona go w kwietniowym VI Turnieju o Puchar Warmii i Mazur i zajmie 2. miejsce za Jerzym Supłem (Start Łódź). Wystąpi też w reprezentacji Polski Zrzeszenia Sportowego Start na międzynarodowym turnieju w Budapeszcie i zajmie drugie miejsce.

Start Gdynia natomiast w rundzie wiosennej I ligi zdobywa tylko 3 punkty, po zwycięstwie 8:2 u siebie z Blaskiem Poznań i wyjazdowym remisie 5:5 z Arkonią Szczecin. Domowe mecze rozgrywają teraz w sali Szkoły Podstawowej nr 21 przy ulicy Batorego. W marcu tracą na kilka miesięcy Waldemara Stępnia, a wprowadzani za niego Zenon Rybiński i Jerzy Kleinschmidt nie są już tak skuteczni.W rundzie jesiennej Stępień wraca do zespołu i drużyna zaczyna gonić wynik. Wygrywają trzy mecze po 6:4 (u siebie z Burzą Wrocław i Siemianowiczanką, a na wyjeździe z Blaskiem Poznań). Strat z I rundy jednak już nie odrobią i spadną z ligi.

Wiosną 1959 roku Start gra więc w II lidze. Jest to rok zmiany systemu rozgrywek. Następuje przejście z cyklu wiosna/jesień na cykl jesień/wiosna. W związku z tym wyniki za sezon 1959 zalicza się na podstawie jednej rundy – wiosennej. Nie ma po niej spadków i awansów.

Natomiast jesienią zaczynają się rozgrywki sezonu 1959/1960, kończące się po rundzie wiosennej spadkami i awansami. Niedziałkowski jest w składzie Startu przez część rundy wiosennej skróconego sezonu 1959. Grają dobrze. Z bilansem 12 : 2 wygrywają grupę A II ligi.

Nie daje to jednak sportowych profitów, a Niedziałkowski w kwietniu 1959 roku trafia do 7 Pułku Łączności w Bydgoszczy. Rozpoczyna zasadniczą służbę wojskową. W Bydgoszczy jest tylko do przysięgi.

Później trafia do Torunia. To nie przypadek. Niedawno na pingpongowej arenie pojawił się nowy zespół – WKS Gryf Toruń – i żyje krótkim, ale dynamicznym życiem. Ma oddanego działacza – Romualda Szczepańskiego i poważny atut. W pionie wojskowym są jedynym klubem prowadzącym sekcję tenisa stołowego. Ukierunkowane na Toruń wcielenia do armii obejmą więc bez przeszkód m. in. zawodników z Kruszwicy, Bydgoszczy, Łodzi, Gdyni i Warszawy. Kierownictwo sekcji realizuje „projekt I liga dla Torunia „. Etapami, ale szybko. Na koniec rundy jesiennej sezonu 1958 zespół w składzie: Maciej Sergot, Włodzimierz Echaust i Józef Madaliński wywalczył na turnieju w Toruniu awans do II ligi. O sukcesie przesądziła znakomita gra Sergota, który w decydującym spotkaniu z Garbarnią Kraków, wygrał wszystkie swoje gry.

Janusz Kusiński – lider Gryfa Toruń w czasie służby wojskowej w latach 1959–1960. Wcześniej w I ligowej Sparcie Warszawa. Najlepszy Polski zawodnik omawianego okresu. Źródło: W. Pięta, Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki

W pierwszym sezonie po awansie (tylko wiosna 1959), w składzie z Janem Szczutkowskim, Gryf zajął w II lidze czwarte miejsce. Do kolejnego – 1959/1960 (jesień – wiosna ) przystąpił wzmocniony Bogdanem Niedziałkowskim i najlepszym polskim zawodnikiem Januszem Kusińskim.

Kusiński, powołany do wojska z początkiem listopada 1958 roku, najpierw przebywał w jednostce warszawskiej. Do Torunia przybył w mundurze bezpośrednio z mistrzostw świata zakończonych 5 kwietnia 1959 roku w Dortmundzie.

Wyczynowcy różnych dyscyplin mają tu dobre warunki. Skupieni są w kompanii sportowej o odrębnym porządku dnia, żywią się w kasynie. Zadaniem wojsk rakietkowych, czyli tenisistów stołowych, jest wyłącznie doskonalenie poziomu sportowego, a celem strategicznym zdobycie I ligi. Osiągają go i 22 maja 1960 roku na turnieju w Toruniu wkraczają do ekstraklasy. Wcześniej grając w składzie: Janusz Kusiński, Bogdan Niedziałkowski, Włodzimierz Echaust, Maciej Sergot i Jan Szczutkowski (w I rundzie) pewnie wygrywają swoją grupę II ligi. W wieńczącym rozgrywki toruńskim turnieju z udziałem 6 drużyn uzyskali wyniki : Gryf – AZS Lublin 6:3, Gryf – Start Gdynia 4 :6, Gryf – Ruch Chorzów 6:3, Gryf – Włókniarz Łódź 6:0, Gryf – Legia Krosno 6:1.

Dla Niedziałkowskiego bardzo cenne są wspólne treningi z Januszem Kusińskim. A to procentuje. Gdy 16 września 1960 roku, wspólnie z liderem Gryfa, wystartuje w Szczecinie w trzydniowym ogólnopolskim turnieju z udziałem całej czołówki krajowej, „wykoszą” wszystkich. Zwycięża Kusiński, Niedziałkowski jest drugi. W następnym miesiącu obaj zostają powołani do ośmioosobowej kadry narodowej. Niedziałkowski zostaje mistrzem Pomorza na rok 1961. W półfinale zdecydowanie eliminuje znanego w kraju Edmunda Klausa (Noteć Mątwy), a w finale, po zaciętej walce wygrywa z rewelacyjnym zdobywcą tytułów mistrzowskich w deblu i mikście – Janem Szczutkowskim (Gopło Kruszwica).

Drugi od lewej Dariusz Supeł, czwarty Eugeniusz Czerwiński – zawodnicy podstawowego składu Gryfa Toruń w rozgrywkach I ligi sezonu 1960/1961. Wcześniej obaj w I ligowym Starcie Łódź. Tu, na późniejszym zdjęciu, w barwach Elty Łódź. Pierwszy stoi Stanisław Frączyk, trzecia Elżbieta Ambrożewicz. Źródło: W. Pięta, Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki.

Wojsko stwarza im dobre warunki – mogą występować również w zawodach zagranicznych. Kusiński wyjeżdża m. in. na międzynarodowe mistrzostwa Austrii, a Niedziałkowski, wraz z Adamem Cyrusem (AZS Gliwice), Waldemarem Roslanem (Sparta Warszawa) i Henrykiem Rudzkim (Budowlani Poznań) w marcu 1961 roku startuje w Lille w międzynarodowych mistrzostwach Francji.

Jednak ligowa sytuacja kadrowa Gryfa pogarsza się już na starcie rozgrywek. W październiku 1960 roku kończą służbę wojskową : Janusz Kusiński i Maciej Sergot. W związku z tym Kusiński weźmie udział tylko w dwóch pierwszych meczach, a Sergot zagra w I lidze jeden mecz, już jako cywil.Trzon zespołu stanowić będą teraz : Bogdan Niedziałkowski, Eugeniusz Czerwiński i Dariusz Supeł oraz rezerwowy cywil Gerard Bartosik, który zagra w dwóch meczach. Zderzenie z rygorami wojskowymi jest czasem nieoczekiwane. Któregoś dnia zawodowy podoficer zobaczył Niedziałkowskiego i Supła w mieście. Mogą wychodzić na treningi, ale są w „mundurach cywilnych „- jak to kiedyś pięknie określił pewien skostniały w militarnej terminologii pułkownik.

W jednostce zostają zatrzymani i umieszczeni w areszcie. Na posiłki doprowadza ich uzbrojony wartownik. Jest czwartek. Przez noc na dołku kalkulują: w sobotę i niedzielę liga. Jeśli zagramy – będzie dobrze. Jeśli nie – będzie bardzo źle. Zagrali i to zakończyło sprawę.

Mecze I ligi sezonu 1960/1961 z udziałem Gryfa odbywają się w Pałacu Sportowym, a treningi także w mniejszej sali przy ulicy Broniewskiego, na terenie wojskowym. Zespół do końca walczy z determinacją o utrzymanie. Na finiszu rozgrywek gryfici remisują 5:5 z Ruchem Chorzów, wygrywają po 6:2 z Siemianowiczanką i AZS-em Gliwice. Jest to jednak sezon, w którym spadają trzy spośród 11 drużyn. Gryf kończy na na dziewiątym miejscu z dorobkiem 15:25. Utrzyma się ósma, minimalnie lepsza Skra Warszawa, 15:23. Spadek z ekstraklasy i zakończenie służby przez czołowych graczy (Niedziałkowski odejdzie do cywila w kwietniu 1961 roku), powoduje, że sekcja tenisa stołowego Gryfa Toruń zostaje rozwiązana.

Pałac Sportowy. Widok aktualny. Miejsce rozgrywania ligowych spotkań przez tenisistów stołowych Gryfa Toruń. Obecnie jeden z obiektów X Liceum Ogólnokształcącego im. prof. Stefana Banacha. Źródło: xlo360.github.io

Miała krótką i niebanalną historię. Znakomicie pisał ją też szeregowiec Niedziałkowski występami, które robiły coraz większe wrażenie. Również na Gerardzie Bartosiku, który wspomina :

– Kiedy na początku rozgrywek I ligi przyjechała do Torunia Ślęza Wrocław, doszło do rywalizacji Bogdana Niedziałkowskiego z Marianem Pietraszakiem. To był fantastyczny, zapadający w pamięć pojedynek. Obaj grali „deseczkami”, ale tak pięknie, że tylko filmować. Pietraszak atakował, a Niedziałkowski fenomenalnie bronił podcięciem, z którego rzadko, ale skutecznie wychodził atakiem bekhendowym. Na grę Niedziałkowskiego, na treningach i w meczach, patrzyłem z wypiekami na twarzy. Niedziałkowski to była poezja.
Tekst: Zygmunt M. Lisiecki
Źródła:
H. Pestka, Gdyński tenis stołowy 1938–2005. Niepublikowany zarys kroniki.
W. Pięta, Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki.
Przegląd Sportowy 1957–1961.
Głos Wybrzeża 1957–1961.
Dziennik Bałtycki 1957–1961.
Rozmowa z Bogdanem Niedziałkowskim z dnia 23.06.2024 r.
Rozmowa z Gerardem Bartosikiem z dnia 11.04.2024 r.
Rozmowa z Andrzejem Jesiołowskim z dnia 22.06.2024
Rozmowa z Janem Szczutkowskim z dnia 28.06.2024 r. i wycinki z jego prywatnego archiwum.
Rozmowa z Maciejem Sergotem z dnia 3.07.2024 r.

 

 

więcej